Sezon 2021/2022
Relacje meczowe: 10 Liga
Mecz pomiędzy FFK Oldboys II, a Awanturą Warszawa II to spotkanie sąsiadujących ze sobą ekip. Przed tą kolejką zespoły zajmowały odpowiednio 4 i 5 miejsce i mecz ten decydował o tym, która z ekip będzie wyżej w końcowych rozstrzygnięciach 10 ligi. Obie ekipy miały już zapewniony udział w Pucharze Ligi Fanów, dlatego mecz toczył się w bardzo spokojnej atmosferze, co też przekładało się długimi momentami na jego przebieg. Pierwsi na prowadzenie w tym meczu wyszli zawodnicy gości. Dokładne podanie przed pole karne wykorzystał Patryk Dominiak i mieliśmy 0-1. Gospodarze nie zamierzali się poddawać i już po chwili doprowadzili do wyrównania, a autorem gola był Taras Rudets. Kolejne minuty spotkania to już przewaga młodych zawodników Awantury, którzy rozkręcali się z minuty na minutę stwarzając sobie okazję za okazją. Bramka na 1:2 strzelona przez Patryka Dominiaka to już nieporozumienie gospodarzy i błąd w wyprowadzeniu akcji. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 1:3, ponieważ w końcówce pierwszej połowy Awantura dorzuciła jeszcze jedną bramkę. Druga połowa zafundowała Nam jeszcze więcej emocji i wrażeń niż poprzednia, wzrosła skuteczność, a gracze jeszcze bardziej pokazywali swoje piłkarskie umiejętności. Dwa szybkie trafienia gości nie podłamały zawodników FFK Oldboys, bo potem to oni zaczęli dominować na boisku i odrabiać straty. Udało im się nawet doprowadzić do remisu 5:5, jednak w końcówce spotkania zabrakło już sił. Nie pomagała im też wysoka temperatura i doświadczeni zawodnicy gospodarzy z minuty na minutę opadali z sił. W końcowych minutach meczu Awantura przejęła inicjatywę i najpierw wyszła na prowadzenie 5:6, a potem dobiła rywala kolejnymi bramkami. Mecz ostatecznie kończy się wynikiem 6:10 i obie ekipy zamieniają się miejscami w tabeli, Awantura wskakuje na czwarte miejsce spychając tym samym FFK Oldboys na miejsce piąte.
Mecz pomiędzy drużyną Więcej Sprzętu Niż Talentu II, a ekipą Wólczańskie Smoki było spotkaniem dwóch ostatnich drużyn w ligowej tabeli w 10 lidze. W pierwszym meczu obu ekip górą byli zawodnicy Wólczańskich Smoków, dlatego gospodarze chcieli pokazać się w tym meczu z jak najlepszej strony i zrewanżować się rywalom. Początek meczu był bardzo spokojny, obie drużyny nie chciały na początku stracić bramki. W 5 minucie pierwszą groźną akcję, która zakończyła się bramką przeprowadzili goście. Po tym trafieniu mecz się bardziej otworzył i dzięki temu obydwie drużyny stworzyły sobie kilka sytuacji bramkowych. Po jednej z takich akcji gospodarze doprowadzają do remisu, ładną akcję całego zespołu wykończył Robert Łuczak i na tablicy wyników mieliśmy 1:1. W kolejnych minutach meczu piłkarze gospodarzy popełniali dobrze znane ich kibicom w tym sezonie grzechy. Rezerwy Więcej Sprzętu Niż Talentu znowu przegrywali pojedynki fizyczne, w głupi sposób tracili piłki na własnej połowie, nie blokowali też dośrodkowań w pole karne. Szczególnie słabo zagrali pod koniec pierwszej połowy gdzie tracili bramkę za bramką. Słaba postawa gospodarzy skutkowała wysokim wynikiem do przerwy na którą schodziliśmy przy stanie 2:7. Zupełnie inny przebieg miała druga połowa spotkania, w której gospodarze przejęli inicjatywę, raz za razem zatrudniając bramkarza gości do pracy. W ich grze widoczna była widoczna większa agresja i to oni całkowicie przejęli inicjatywę w tym meczu. Po kilku minutach i szybkich bramkach Roberta Łuczaka i Jana Wojtyczka mieliśmy już 4:7. Pogoda i żar jaki lał się z nieba spowodował, że z ekipy Wólczańskich Smoków zdecydowanie zeszło powietrze i to gospodarze zwietrzyli szanse na korzystny wynik. Kolejne minuty to kolejne bramki gospodarzy, goście szukali szans w kontratakach, ale marnowali nawet najprostsze sytuacje. WSNT do końca walczyli o zmianę rezultatu i w ostatnich minutach spotkania udało im się doprowadzić do remisu 7:7. Kiedy wszyscy myśleli, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, Albert Nagraba zagrał piłkę do Mateusza Nagraby a ten precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce i tym samym dał zwycięstwo ekipie Wólczańskich Smoków. Po bardzo emocjonującym meczu gospodarze przegrywają 7:8 i zaledwie z jednym punktem kończą rozgrywki na ostatnim miejscu w tabeli. Oba zespoły muszą jak najszybciej zapomnieć o tym sezonie, wyciągnąć błędy i wzmocnić kadry meczowe przed kolejnym sezonem w Lidze Fanów.
Przed tym spotkaniem już było pewne, że 24 czerwca na gali rozdania nagród na szyjach zawodników obu drużyn zawisną medale. Jedyną niewiadomą był wynik spotkania, które zapowiadało się dosyć otwarcie. Pierwsza część gry nie obfitowała w bramki, ale emocji nie brakowało przez ułamek sekundy. W przekroju pierwszych 25 minut to rezerwy Fuszerki przeważały i tylko jej zawodnicy wiedzą, dlaczego nie ustawili przebiegu spotkania już do przerwy. Mieli oni bowiem bardzo dobre okazje, aby wyjść na prowadzenie, ale za każdym razem strzały były kierowane wprost w bramkarza lub w stojącego na linii bramkowej obrońcę. Na całe szczęście niewykorzystane okazje nie zemściły się na drugiej drużynie Fuszerki, chociaż w jednej nie stracili oni jedynie bramki, ponieważ jeden z defensorów zablokował piłkę lecącą w światło bramki. Tuż przed gwizdkiem sygnalizującym zakończenie pierwszej części spotkania, jednak udało się im wyjść na upragnione prowadzenie po trafieniu Jakuba Lejmana. Druga połowa już nie była tak łaskawa dla Gości jak pierwsza. Od pierwszych minut zostali zepchnięcie przez rywali na własną połowę i musieli pogodzić się z rolą broniącego. Borowiki II przejęły rolę przeciwników z pierwszej części spotkania. Tylko, że w odróżnieniu od rywala, im z przewagą towarzyszyła wysoka skuteczność. W przeciągu kilku minut Gospodarze z 0:1 wyciągnęli na 3:1 odwracając tym samym losy meczu. Emocje jednak nie zakończyły się na tym wydarzeniu. Goście cały czas atakowali i nie zamierzali kończyć sezonu porażką. Udało się im zdobyć trafienie kontaktowe. Od tej chwili ryzykowali bardzo dużo i wychodzili wysoko zostawiając wolną przestrzeń z tyłu, ponieważ chcieli wyrównać stan spotkania, a czasu z minuty na minutę upływało. Przypłacili to kolejną stratą bramki po kontrze rywala grzebiąc swoje szansę na zwycięstwo w tym meczu. Kilka minut przed końcowym gwizdkiem ponownie złapali kontakt z rywalem, ale na resztę zabrakło już czasu oraz sił. Ostatecznie to Borowiki II wyszły z tego spotkania z tarczą, pomimo, że po kontuzji jednego z zawodników musieli inaczej rozłożyć siły.
Mecz sąsiadujących ze sobą ekip 10 ligi był spotkaniem, które pokazało nam, że to koniec rundy i wakacje „za pasem”. Pierwsze minuty spotkania to tak naprawdę duża przewaga ekipy gości, którzy szybko, bo w 18 minut zdobyli 4 bramki i spokojnie prowadzili to spotkanie. Przewaga albo zmęczenie przygniotły trochę wygrywającą ekipę i gospodarze zaczęli się „odkuwać”. Do końca pierwszej polowy to właśnie drużyna Polskiego Drewna atakowała bez opamiętania i dzięki temu oraz trzem szybko zdobytym bramkom mieliśmy wynik 3-4. Nie można też nie wspomnieć o kilku naprawdę wybornych interwencjach goalkeepera gospodarzy, który to dzięki swoim umiejętnościom dał mentalną siłę swojej ekipie. Pierwsza polowa zakończyła się więc wynikiem 4-3 dla gości. Druga połowa to niby akcja za akcje obu drużyn, ale większą skutecznością wykazała się ekipa przyjezdnych. Dwa szybkie trafienia „zrobiły” wynik 6-3 i poniekąd ustawiły spotkanie. Gospodarze odgryźli się co prawda dwoma trafieniami, ale Wilanów już tego meczu nie odpuścił. Mocno przycisnęli oni gości i w ostatnich 10 minutach zdobyli 4 bramki, które dały im pewne zwycięstwo. Mecz zakończył się wynikiem 10-5 dla gości. Wynik mógł być większy ale goalkeeper Drewna pokazał duży bramkarski kunszt i nie pozwolił sobie już strzelić więcej bramek. Można spokojnie powiedzieć, że obie ekipy mają potencjał na wygranie 10 ligi w następnym sezonie, ale co przyniesie życie, tego nie wie nikt.
Zmagania w 10. lidze utrzymywały nas w napięciu do samego końca. W ostatniej kolejce sezonu FC Alliance walczył o mistrzostwo i pomimo punktowej przewagi nie miał zagwarantowanego pucharu do samego końca. W przypadku ewentualnej straty punktów wyprzedzić mogła ich druga w tabeli Fuszerka II (ostatecznie zespół ten przegrał swój mecz, tracąc matematyczne szanse na złoty medal). Lidera tabeli czekało zatem arcyważne zadanie. Ale czy trudne? Predica zajmowała miejsce w strefie spadkowej, bez szans na utrzymanie. Można było pomyśleć, że gospodarze zignorują ten mecz i podejdą do niego bez większej motywacji. Nic bardziej mylnego! Wprawdzie początek spotkania mógł potwierdzać takowe domysły, ale szybko wróciliśmy na ziemię. Strzelanie rozpoczęli wprawdzie goście, ale Predica dość szybko wyrównała po trafieniu Pawła Lenarta. Kolejne dwa trafienia należały do poirytowanych liderów - w tym gol półprzewrotką autorstwa Saltowskyiego. Kolejne bramki również oglądało się z przyjemnością (zwłaszcza, że piłki trzepotały w obu siatkach). Na 2:3 trafił Orzel, gdy głową wykończył dośrodkowanie z rzutu rożnego. Stały fragment wykorzystali również gracze FC Alliance, podwyższając prowadzenie po strzale z wolnego. Końcówka pierwszej połowy należała do FCA - do szatni schodziliśmy przy rezultacie 3:7. Niemałym szokiem była zatem szalona pogoń gospodarzy w drugiej połowie. Po trzech golach doprowadzili do wyniku 6:7 i poważnie zagrozili rywalom w mistrzowskich planach. Goście ocknęli się po pięknym woleju Polinkina, który trafił w okienko, dając swojemu zespołowi dwubramkowe prowadzenie. I choć Lenart zdobył swoją czwartą bramkę w tym meczu, strzelając z dystansu pod poprzeczkę, gospodarze nie zdołali dogonić swoich rywali i musieli zadowolić się świetnym meczem, który zakończył się wynikiem 7:8.







)
)
)
)
)
)
)
)
)
)